Wywiad z Maciejem Machniewskim z WarsawJS

03.12.2020 | 10 min read

Adaptive keyboard for people with disabilities

Maciej Machniewski jest specjalistą ds. Social Media pracującym w organizacji WarsawJS. Jest też osobą z niepełnosprawnością pierwszego stopnia: choruje na rdzeniowy zanik mięśni, jest osobą leżącą. Kiedy usłyszał o hackathonie CodeAbility, sam zaproponował rozmowę, która może wyjaśnić uczestnikom wydarzenia jak wyglądała jego sytuacja na rynku pracy. Maciej jest przede wszystkim osobą o niezwykle pozytywnej energii, którą potrafi “zarażać”. Choć tematyka jest poważna, to Maciej nie traktuje siebie zbyt serio i nie raz śmiał się mówiąc o swojej obecnej pracy. Przekonał mnie, że potrzeby osób niepełnosprawnych nie odbiegają wcale od potrzeb wszystkich innych pracowników. To, na co liczy najbardziej, to zmiana podejścia pracodawców, większa świadomość korzyści jakie wynikają z zatrudnienia osób z niepełnosprawnością.

Kasia: Cześć Maciek. Pracujesz jako specjalista Social Media wspierając organizację WarsawJS. Jak to się stało, że nawiązałeś tą współpracę?


Maciek:
Można powiedzieć, że trafiłem tu przez przypadek. Prawie dwa lata temu skończyłem pracę w poprzedniej firmie i zacząłem szukać czegoś nowego. Jak wiadomo osoby niepełnosprawne nie mają łatwo w tym względzie i przez parę miesięcy szukałem pracy sam.

Potem wpadłem na pomysł, że napiszę na swoim Facebooku posta, że szukam pracy i poproszę o udostępnienie. Myślałem, że będzie to może kilkanaście udostępnień i na tym się skończy, ale sprawa rozrosła się tak, że miałem chyba 20 tys. udostępnień i dużo komentarzy. Był taki okres, że cały dzień nie robiłem nic innego, tylko odpisywałem na wiadomości. Ludzie albo sami proponowali mi pracę, albo pisali, że fajnie, że w ogóle coś takiego robię, że chętnie udostępnią post.

W zasadzie to byłem po słowie z jedną firmą, już miałem podpisywać umowę, ale coś mnie tknęło, że to chyba nie jest to miejsce. Firma w ostatniej chwili zmieniła warunki współpracy, więc podziękowałem i zakończyłem proces. Jakoś parę dni później odezwał się właśnie Piotrek Zientara, którego pozdrawiam (śmiech). Powiedział, że bardzo by chciał mi pomóc, że szukają kogoś do prowadzenia social media. W zasadzie od razu się do tego przekonałem, bo Piotrek jest bardzo wesoły, bardzo otwarty. Było widać, że chce mi dać tę pracę i nawet jak miałem jakieś tam wymagania to nigdy nie robił problemu. Na przykład, chciał mi zaproponować pełny etat, a ja chciałem pracować tylko na ¾ etatu, powiedział, że oczywiście, on bardzo chętnie się zgodzi. Tak się zaczęła moja przygoda z WarsawJS.

Kasia: Czy to była Twoja pierwsza praca w branży technologicznej, czy już wcześniej zacząłeś w IT?


Maciek:
To była moja pierwsza praca w IT. Wcześniej trochę pisałem o wyścigach motocyklowych. Później prowadziłem blog dla spółdzielni socjalnej, która zajmowała się mediacjami, czyli znowu coś zupełnie innego.

Mówiłem wcześniej o pracy, którą już prawie przyjąłem i to też było w IT. Powiem Ci, że firma trochę mnie do tego zniechęcała, cały czas słyszałem “wiesz, to branża IT, możesz nie dać rady, to specyficzna branża”. W WarsawJS wszyscy byli otwarci i chętni do współpracy, zamiast mnie zrażać, zachęcali.

Kasia: Na czym polega praca na Twoim stanowisku?


Maciek:
Zajmuję się głównie prowadzeniem social media. Dbam o to, żeby wszystkie nasze wydarzenia, meetupy i workshopy, były dobrze rozpromowane. Dbam, żeby wszyscy wiedzieli kiedy się wydarzą, jak będą wyglądać, jakie prelekcje się odbędą, jakie tematy poruszymy. Chodzi o to, żeby zachęcić innych do udziału - głównie na tym to polega. Muszę się też troszkę znać na grafice. W tym pomógł mi Piotrek, bo ja nigdy jakoś szczególnie nie miałem styczności z grafiką. WarsawJS zawsze korzystało z Figmy, czyli programu do grafiki. Piotrek zawsze mi mówił, że jakbym chciał kiedyś skorzystać z jakiegoś kursu, to żeby pisać do niego i zobaczy co będzie się dało zrobić. Więc sam zaproponowałem, że chciałbym poznać Figmę. Piotrek kupił mi dostęp, pouczyłem się i teraz mogę trochę więcej robić sam. Wiem co gdzie i jak, więc mogę sam przygotować na przykład banery i właśnie tym się zajmuję. W sumie bardzo to lubię, mimo, że to może trochę taka odtwórcza praca, ale lubię w grafice się troszkę pobawić. Oprócz prowadzenia tego wszystkiego, od czasu do czasu robię jeszcze wywiady. Nie jest ich na razie dużo, bo trochę niekiedy brakuje czasu na to wszystko ale przeprowadziłem chyba trzy wywiady do tej pory, teraz pracuję nad kolejnym. To też jest w sumie taka trochę odskocznia i też coś ciekawego, nowego.

Kasia: Jak wiesz, wkrótce odbędzie się hackathon CodeAbility, którego celem jest stworzenie produktów aktywizujących osoby z niepełnosprawnościami na rynku pracy. Szukam trochę inspiracji dla uczestników, żeby mogli zaproponować fajne narzędzia, które się sprawdzą. Wydaje mi się, że samo poszukiwanie pracy musi być trudne dla osób z niepełnosprawnościami, bo proces rekrutacyjny jest często bardzo sztywny i dopasowany tylko do potrzeb większości. Wydaje nam się, że Twoja sytuacja nie różni się od sytuacji innych, możesz zaaplikować jak każdy, ale jak sam mówiłeś taka metoda się nie sprawdziła. Dlatego zastanawiam się w jaki sposób życie z niepełnosprawnością wpływało na Twoje poszukiwanie pracy?


Maciek:
No tak, troszkę jest różnica. Tak jak mówisz jak każdy inny mogłem zaaplikować i powysyłać zgłoszenia, ale tak naprawdę nie było dużego odzewu. Oczywiście nie będę mówił w imieniu wszystkich osób z niepełnosprawnościami, mogę tylko powiedzieć o sobie. Ja nie wykonuję pracy tak szybko jak każdy i nigdy tego nie ukrywałem. Moi szefowie też o tym wiedzieli, czy to Piotrek czy poprzedni szefowie, nigdy nie widzieli w tym problemu. Dla nich najważniejsze było, żeby zrobić to co trzeba zrobić dokładnie i na czas, a czy ja to zrobię w godzinę czy w trzy godziny to nie ma znaczenia.

Wydaje mi się, że dużo osób tego nie rozumie, chcieliby, żeby osoby niepełnosprawne robiły wszystko to co zdrowa osoba, tak samo szybko i tak samo dobrze. Nie zawsze dają szansę tym, którzy potrzebują troszkę więcej czasu. Tak mi się wydaje, że największą bolączką jest samo nastawienie. Może to źle zabrzmi w kontekście hackathonu. Może nie tyle potrzeba jakiejś aplikacji, tylko może zmiany nastawienie różnych osób, uświadamianie ich jakie oni też mają korzyści z zatrudniania niepełnosprawnych. Niewiele osób wie, że pracodawca nie musi pokrywać całego wynagrodzenia dla osób niepełnosprawnych, także to są też korzyści takiej współpracy. Ale to trzeba wiedzieć, trzeba być na to otwartym.

Kasia: No właśnie, czyli jeden aspekt to są informacje, a z drugiej strony jest wiele osób, które z różnych powodów potrzebują, żeby w pracy zapewnić im bardzo konkretne warunki. Czy z Twojej perspektywy łatwo szuka się pracodawców którzy są w stanie zapewnić warunki, których potrzebujesz?


Maciek:
Ja nie mam dużych wymagań, bo tak naprawde mam wszystko, czego potrzebuję do pracy. Mam komputer, oprogramowanie. Potrzebna jest tylko może większa wyrozumiałość dla tych osób. Wiem też, że inne osoby potrzebują sprzętu, bo go nie mają. Może nie mają na tyle dużego monitora, a jednak do takiej pracy jest on potrzebny. Na przykład przy pracy z grafiką to wiadomo, że musi być w miarę duży monitor no i dobre odwzorowanie kolorów.

Ja miałem to szczęście, że to wszystko miałem, ale też Piotrek zawsze, zwłaszcza na początku, się mnie pytał czy czegoś potrzebuję, czy może jakiś inny monitor, myszkę czy klawiaturę. Był zawsze otwarty i jeśli by była taka potrzeba to myślę, że by mi to zapewnił.

Wracając do pytania, bo trochę od niego odbiegłem (śmiech), to ciężko znaleźć pracodawcę który jest otwarty na to wszystko. Wiadomo, są ludzie którzy za bardzo na to nie patrzą i dają szansę osobom z niepełnosprawnością, ale właśnie znalezienie ich jest ciężkie. Niekiedy nie wiadomo jak się zabrać do szukania. Może właśnie to jest jakiś pomysł: zrobić aplikację, która zbierze firmy czy osoby, które są otwarte na współpracę z osobami niepełnosprawnymi i rozeznane w tym temacie, zeby to bylo wszystko w jednym miejscu.

Kasia: no wlasnie, bo ta otwartość to jest jedna rzecz, czasami są jakieś fizyczne warunki które są niezbędne, bo jeśli ktoś chciałby pracować z biura to trzeba być może dostosować wejście do budynku. Czyli to już pierwsza inspiracja.

Mówiłeś trochę jak to się odbyło w WarsawJS, ale zastanawiam się jak wyglądał dla Ciebie onboarding, czyli “wejście w organizację”? Mam wrażenie, że w WarsawJS było to bardzo płynnie od pierwszej rozmowy do wspólnej pracy. A jak to wyglądało wcześniej?


Maciek:
Każda praca, którą miałem, była całkowicie odmienna. Poprzednia praca w spółdzielni wyglądała tak, że mojego szefa widziałem chyba tylko raz. Przyjechał podpisać umowę, a później tylko mi powiedział co mam robić, jakie artykuły pisać i to było w zasadzie wszystko. Także kontaktu z nim w ogóle nie miałem, z innymi w zasadzie też. Jedynie z jednym Kubą, z którym zostaliśmy przyjaciółmi do tej pory. Jako prawnik pisał artykuły juz bardziej specjalistyczne i je do mnie wysyłał, a ja zamieszczałem je na stronie i to był jedyny kontakt.

W WarsawJS zawsze to bylo zupelnie inaczej, dużo lepiej. Miałem kontakt ze wszystkimi, z każdym szefem, wolontariuszem. Zawsze mogłem się każdego poradzić. Na początku Piotrek Zientara i Piotrek Kowalski mnie w to wprowadzili i oni zawsze byli otwarci. Nie musiałem o nic prosić, sami chętnie pokazywali mi co trzeba.To było bardzo takie naturalne. Chyba zawsze tak powinno to wyglądać.

Kasia: To brzmi tak samo jak taki proces w wypadku każdego innego pracownika tak. Najważniejsza jest komunikacja, to żeby nie tylko dogadać sie na poczatku, ale też zapewnić wsparcie w międzyczasie. Skoro tak, to z czego korzystacie do komunikacji?


Maciek:
Mam nadzieje, że nie zostanę zwolniony za zdradzenie tajemnic (śmiech). Oczywiście żartuję.Używamy głównie Slacka, a do wideokonferencji Google Meet.

Kasia: W trakcie CodeAbility szukamy też rozwiązań pozwalających na skuteczną naukę umiejętności, które pozwolą na znalezienie pracy. Wybrałeś taką dziedzinę pracy, w której zmiana jest chyba jedyną stałą, świat Social Media bardzo dynamicznie się zmienia. Wczoraj jak się umawialiśmy na rozmowę, to wspomniałeś, że zmykasz na kurs. Więc zastanawiam się, w jaki sposób dbasz o swój stały rozwój?


Maciek:
Kurs jest akurat trochę mniej związany z social mediami samymi w sobie. Uczę się Javascriptu. Piotrek Zientara zawsze chciał mnie “zarazic” Javascriptem i to uważam jest jego cel życiowy numer jeden (smiech). Śmieję się, ale zawsze chciał żebym trochę liznął programowania. Także sam Piotrek znalazł swojego kolegę, z którym pracuję. Tomek uczy programowania, Javascriptu, to już ze dwa miesiące. Powoli zaczynam to jakoś ogarniać, bo jednak jakby nie było zawsze mi było bliżej do pisania do ludzi, a nie do komputerów. Więc to jest trochę co innego, ale podoba mi się to i powoli idę do przodu.

Odnośnie social media to jest o tyle dobrze, że informacji można szukać wszędzie i zawsze się znajdzie. Wiadomo, że trzeba znaleźć jakieś dobre źródła, bardziej sprawdzone, ale to nie problem. Niekiedy jest aż za dużo materiałów, trzeba znaleźć po prostu coś dobrego.

Kasia: Mówiłeś też o grafice, że to było coś, czego chciałeś się sam nauczyć.


Maciek:
Tak, z grafiką to ja zaproponowałem sam, a w przypadku Javascriptu to był Piotrka pomysł. Bo w ogóle ten kurs programowania zaczął sią od tego, że na jednym z naszych meetupów mieliśmy jako prelegentkę osobę, która zajmowałła się robieniem prostych gier typu Tetris za pomocą samego Javascriptu, nic więcej. Piotrek powiedział, żeby napisać o tym na Facebooku i mu powiedziałem, że fajnie, bo ja ogólnie interesuję się grami, więc to taka moja działka. No i wtedy Piotrek mówi: “A może sam byś spróbował zrobić jakąś grę?” (śmiech) Na początku to była dla mnie abstrakcja, no ale zaoferował pomoc, najpierw sam mnie trochę nauczył, potem mi tego kolegę załatwił. No i tak się to zaczęło.

Kasia: A jesteś w stanie już napisać grę?


Maciek:
No może nie całą, ale już po wczorajszym kursie już klocki tetrisowe już spadają, więc zaczyna to wyglądać jak jakaś namiastka gry.

Kasia: Dużo robiłeś. Pisałeś w różnych branżach, teraz pracujesz w social media, uczysz się Javascriptu. A czy jest coś, co byłoby Twoim wymarzonym zajęciem w przyszłości?


Maciek: Wydaje mi się, że ze mimo wszystko chyba wyścigi motocyklowe i wyścigi samochodowe to zawsze byla moja pasja. Zawsze to bardzo lubiłem i sam prowadziłem swojego bloga. Może to by było najbliższe mojemu sercu.

Ale tak naprawdę po tym czasie, który spędziłem w różnych miejscach wydaje mi się, że najważniejsi są ludzie, którzy nas otaczają. Nigdy nie miałem i mam nadzieję, że nie będę miał w tym obszarze żadnych problemów. W WarsawJS zawsze było bardzo miło, sympatycznie i zawsze mam dobry kontakt ze wszystkimi. To jest na ten moment dla mnie najważniejsze, mimo, że może branża IT nie jest moim numerem jeden to odnalazłem się tu chyba, przynajmniej mam taką nadzieję

Kasia: Gdybyś mógł przekazać jedną radę uczestnikom hackathonu, która pomoże im wymyślić produkt, który naprawdę będzie miał szansę zaistnieć na rynku, co by to było?


Maciek:
To jest dobre pytanie (śmiech), na które nie wiem czy będę umiał odpowiedzieć jednoznacznie. Wydaje mi się, że po pierwsze każdy powinien móc się nim posłużyć. Np. ludziom, którzy mają słabszy wzrok przyda się, żeby można było zmienić rozmiar czcionki. Ważne też, żeby był łatwy w obsłudze, intuicyjny.

Kasia: A gdyby uczestnik wydarzenia chciał się skonsultować z potencjalnymi użytkownikami produktu, to gdzie radziłbyś pytać o zdanie?


Maciek:
Szukałbym chyba na Facebooku, w grupach. Jest na przykład grupa dla osób chorych na zanik mięśni. Jej członkowie są otwarci, można napisać, dać jakiś pomysł. Wiele osób chętnie to przetestuje, podpowie co jest dobrze, a co można poprawić.

Kasia: Czy możesz podzielić się jeszcze jakąś inspiracją dla uczestników CodeAbility?


Maciek:
Jak wcześniej wspominałem interesuję się grami i od jakiegoś czasu obserwuję, że gry idą w takim kierunku, żeby jak najwięcej osób mogło w nie zagrać. Ostatnio, parę miesięcy temu, wyszła gra “The Last of Us II” przygotowana tak, że nawet osoby, które nie widzą mogą w nią zagrać i się z tego cieszyć.

Kasia: czyli warto czerpać inspirację z branży gamingowej?


Maciek:
Tak! Pamiętam jak czytałem o wszystkich ułatwieniach jakie dodano do tej gry i dodano filmik gdzie osoba niewidoma mogła wszystko sobie ustawić i za pomocą samego słuchu i mogła grać w tą grą i aż się popłakała na wizji, bo mimo wszystko to nie jest jeszcze bardzo częste. Ta gra zrobiła to idealnie i warto z tego czerpać.

You may also like these posts

Start a project with 10Clouds

Hire us
cookie